Oficjalny serwis Unii Tarnów ŻSSA

Ernest Koza: „Po takim występie aż chce się jeździć”

08/02/2020 18:48:38
Przemysław Frączek

– Przede wszystkim gratulacje. Unia wygrała drugie wyjazdowe spotkanie w tym sezonie, tym razem w Gnieźnie. Zdobyłeś 13 punktów, czyli najwięcej punktów ze wszystkich. Czy był to najlepszy mecz w Twojej karierze?
– Nie, na pewno nie był. Miałem też trochę szczęścia, bo w ósmym biegu jechałem trzeci, gdy przewrócił się Damian Stalkowski. Mieliśmy powtórkę, w której Oskar Fajfer wjechał w taśmę. Później już przyjechaliśmy z Arturem Mroczką na 5:1, zatem ten bieg był dla mnie nieco szczęśliwy. Poza tym odjechaliśmy bardzo dobre zawody. Każdy z drużyny fajnie pojechał. Ja się cieszę, że ten mecz był tak udany w moim wykonaniu. Po takim występie aż się chce jeździć.

– Rok temu startowałeś na tym torze. Czy tamten występ cokolwiek pomógł w ustawieniach?
– Ubiegłoroczny mecz nie miał znaczenia. Wszystkiego trzeba było próbować od nowa.

– Wspominałeś już, że duży wkład w Twoje wyniki stanowi silnik od Jacka Rempały. W sobotę spisywał się rewelacyjnie.
– Dokładnie. Wszystko dobrze działało. Mam od niego silnik i on na razie bardzo fajnie pracuje. Staram się na nim jeździć. Współpraca z Jackiem Rempałą na pewno wiele mi daje. Może on przebywać ze mną w parku maszyn, dodatkowo mieszkamy niedaleko od siebie, więc mogę w razie potrzeby podrzucić mu sprzęt do przeglądu. Po sprawdzeniu silnik jest zawsze gotowy na kolejny mecz, więc na pewno jest to bardzo pomocne.

– W szeregach Startu widać było nerwowość i gospodarze zanotowali kilka taśm. Czy to pomogło Unii spokojniej podchodzić do rywalizacji i ciągnąć ten wynik do przodu?
– Z pewnością u rywali zrobiło się nerwowo od pierwszego biegu. Początek spotkania układał się dobrze na naszą korzyść, a wiadomo, że jak się przegrywa na własnym torze od pierwszych biegów, to zaczyna się pojawiać „nerwówka”. Efektem tego bywają później właśnie np. takie taśmy.

– Czy w sobotnim meczu tor w Gnieźnie przypominał tarnowski? Widzieliśmy, że bardzo się kurzyło, a polewaczka początkowo wyjeżdżała na tor co dwa biegi.
– Nie, ja nie uważam, żeby tak było. Tor w Gnieźnie nie jest za bardzo podobny do tego w Tarnowie, więc nie ma czego porównywać. Fajnie, że te zawody tak się ułożyły i udało nam się je wygrać. Trzeba się z tego cieszyć.

– Można Unię nazwać drużyną od wyjazdowych niespodzianek? Nie stawiano na nią przed meczem w Gdańsku i podobnie było przed tym w Gnieźnie.
– Dobrze, niech tak będzie. Oby nadal na nas nie stawiali, bo może akurat to nam wtedy przynosi szczęście (śmiech).

– „Jaskółki” czekają teraz dwa mecze w trzy dni. W czwartek podejmą na własnym torze zespół z Daugavpils, a w sobotę udadzą się do Ostrowa Wielkopolskiego. Jakie będzie nastawienie przed tymi pojedynkami?
– Wszystko powinno wyglądać po staremu. Będziemy mieć trening przed spotkaniem u siebie. Tak naprawdę później pojedziemy prawie z zawodów na zawody. Praktycznie niemal bezpośrednio przed meczem w Ostrowie mamy ten wcześniejszy. Obyśmy znowu pojechali w miarę dobrze, tak, aby zwyciężyć przynajmniej z zespołem z Daugavpils w Tarnowie. Wiemy, że domowe mecze trzeba wygrywać. Ostatnio widzieliśmy, jak Łotysze radzili sobie w Ostrowie, gdzie gospodarze wcale nie mieli łatwej przeprawy. W końcu ostrowianom udało się wygrać. Chciałbym, aby u nas było podobnie. Jak będzie, to jednak zobaczymy dopiero w czwartek.

– Masz jakieś zapiski z wcześniejszych występów w Ostrowie, w które zajrzysz przed kolejnym meczem?
– Zapiski są i z pewnością na nie popatrzę. Ten rok jest jednak całkowicie inny, niż poprzedni. Zawsze można się przyjrzeć temu, jak tam było, ale co z tego wyjdzie, to zobaczymy dopiero na meczu. Na pewno będę razem z teamem pracował, aby było dobrze.

– W Gnieźnie wychowanek Unii na pozycji seniorskiej zdobył najwięcej punktów. To chyba coś miłego dla kibiców z Tarnowa, których na tym meczu było niewielu.
– To z pewnością jest coś fajnego. Ja się cieszę, każdy jest zadowolony. Wygraliśmy mecz w Gnieźnie, również dzięki mojej dobrej postawie, są zatem powody do radości.

– Dostałeś sporo gratulacji po sobotnim meczu?
– Tak, pojawiło się nawet dosyć sporo wiadomości, w których składano mi gratulacje. To z pewnością bardzo miłe.

– Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnych spotkaniach.
– Dzięki.

Rozmawiał: Stanisław Wrona

Sponsorzy i partnerzy

grupa-azoty

saletrosanNOXY

ewinner

wesbudalcapone

wia-lanwamexsamrozkwitnad-stawkiemmrowkampgk-1krystankluzahektordunajecdekercezarcarsprintarkanagriaRigatoniMATBUDGaleria TarnoviaTarnowska TV HD

rehamedica
budpolLotto
Frukt

Tarnów

mis-serwis-techniczny

eska

 

 

 

 

Firma Remontowo Budowlana Rafał Nytko

Ogrody Aurora

 

Wykonanie strony Internetowej z przez Agencję Marketingową AdVIST