Oficjalny serwis Unii Tarnów ŻSSA

Tomasz Proszowski: „Chcielibyśmy znaleźć się w pierwszej czwórce na koniec sezonu”

09/22/2020 17:37:17
Przemysław Frączek

– Za Unią dwa mecze, rozegrane w ciągu trzech dni. Pierwszy z nich to daleka wyprawa do Daugavpils. Przed pojedynkiem gospodarze zostali osłabieni, gdyż zabrakło Pontusa Aspgrena. Spotkanie miało wyrównany przebieg, w jego drugiej połowie długo był remis, a ostatecznie Unia przechyliła szalę na swoją korzyść. Co można powiedzieć po tym wyrównanym meczu?
 – Rywale zostali osłabieni w ostatniej chwili, ale mają oni dobrych młodzieżowców i uważam, że zastępowali Pontusa w udany sposób. My jechaliśmy w tym meczu, podobnie jak w każdym, o zwycięstwo. Spotkanie mieliśmy w miarę pod kontrolą, bo w pewnym momencie udało nam się wypracować sześć punktów przewagi. Dodatkowo zgubiliśmy trochę „oczek” – Kim Nilsson dwukrotnie przyjechał na końcu, a niemal cały czas był na trzeciej pozycji, obydwa punkty gubiąc na ostatnim wirażu. Dodatkowo Artur Mroczka zanotował upadek na drugim miejscu, gdy już wyjechał na ostatnią prostą, zatem było to kilkadziesiąt metrów przed metą. Te punkty, które nam uciekły, były „wiezione”. Później gospodarze przez nasze pomyłki nas dogonili. Dodatkowo Kim po dobrej dwójce dostał drugie ostrzeżenie i był wykluczony. Stać go było wtedy, aby zdobyć dodatkowe punkty. Suma summarum udało nam się ten mecz wygrać i z tego się bardzo cieszymy.

– Większość zawodników z tego składu startowało w Daugavpils w tamtym roku. Czy miało to znaczenie, czy jednak ten tor był tym razem całkowicie odmienny?
 – Ten tor był całkowicie inny. Wiemy, że zawodnicy z Daugavpils bardzo na niego narzekali, bo tam cały dzień w czwartek przed meczem padało. W tym roku oni mają bardzo duży problem z torem i nawet mała ilość deszczu powoduje, że on się bardzo rozwala. We wcześniejszych spotkaniach pojawiały się dziury oraz koleiny i jeździło się bardzo niebezpiecznie. Mieliśmy informacje, że w poprzednich meczach ten tor robił się bardzo wymagający i niełatwy dla zawodników. Tym razem zachodziła obawa, że po czwartkowym deszczu może być podobnie, dlatego ten tor był w dniu zawodów bardzo mocno ubijany. Gospodarze nie byli z tego powodu zadowoleni. Dzięki tym zabiegom, przez całe piętnaście biegów on się jednak nie rozrywał i nic się nie działo – był jednakowy dla wszystkich. My skorzystaliśmy z tego po prostu lepiej i wygraliśmy to spotkanie.

– Bardzo dobrą postawę zaprezentował Peter Ljung, który zgubił tylko punkt, a pamiętamy, że jeździł dla zespołu z Daugavpils jeszcze dwa lata temu. Szansę otrzymał z kolei Daniel Kaczmarek, który ją wykorzystał, zdobywając 8 punktów z bonusem, wygrywając decydujący, ostatni bieg właśnie z Peterem. Ci dwaj zawodnicy chyba wyróżniali się na Łotwie?
 – Wiadomo, że pokazują to punkty. Peter praktycznie w większości biegów miał dużą przewagę już po starcie, raz musiał tylko chwilę się pomęczyć z rywalem. W tym biegu, w którym przyjechał drugi, został natomiast nieco z tyłu, zawodnik gospodarzy uciekł mu daleko i nie zdążył on go już dogonić. Daniel z kolei wyjechał od początku i spisywał się bardzo dobrze – w pierwszym biegu przywiózł dwójkę na 5:1 za Peterem, później trójkę. Jeden bieg mu nie wyszedł, gdy przyjechał ostatni, następnie znowu był drugi. Co najważniejsze, w piętnastym biegu przywiózł jedynkę, która pozwoliła nam zgarnąć trzy punkty meczowe, wliczając w to bonus.

– Przenieśmy się do Bydgoszczy, gdzie mecz odbył się dwa dni później. Unia miała bardzo dobry początek – pierwszy bieg wygrany 5:1, później młodzieżowo 4:2. Drużyna osiągnęła sześciopunktowe prowadzenie, które na tablicy wyników widniało nawet po ósmym wyścigu. Później jednak gospodarze odwrócili losy spotkania i wygrali je różnicą ośmiu punktów. Co stało się w drugiej połowie meczu?
 – Zdecydowały błędy zawodników na pierwszym łuku po wygranych startach. W tym roku przedziwne jest to, że na wyjazdach wygrywamy prawie wszystkie wyjścia spod taśmy. W Bydgoszczy, praktycznie wygrywaliśmy prawie wszystkie starty. Wcześniej na Łotwie prowadziliśmy sześcioma punktami do siódmego biegu, podobnie było w Gdańsku oraz Gnieźnie. Teraz tak samo wyglądało to w Bydgoszczy. My naprawdę początki mamy znakomite. Później gospodarze wiedzieli bardziej, jak zmieniają się warunki torowe – gdy ten tor zrobił się takim „bydgoskim”, czyli znanym z tego, że jest na nim wiele ścieżek, praktycznie od płotu do krawężnika. Po przegranych startach rywale potrafili niestety wykorzystać nasze błędy na pierwszym łuku i nas wyprzedzali. Wcześniej Przemek Konieczny, który wygrał dwa biegi, wychodził dobrze ze startu. Ciężko się wtedy mijało, a gdy jechało się poprawnie, to można było te punkty dowieźć. Później, gdy było wiele ścieżek, to przyjechał już daleko za pozostałymi zawodnikami. Tym jego błędom nie ma się jednak co dziwić, nie tylko on popełniał je na dystansie, a czynili to również starsi koledzy.

– Trochę zamieszania zrobiło się w pewnym momencie z polewaczką. Czy wpłynęło to negatywnie na przebieg spotkania?
 – Nie, każdemu mogło się to zdarzyć. Polewaczka to sprzęt, jak każdy i czasami może zawieść. Przyjechała straż pożarna i obawiałem się bardzo o polewanie ich wozem. Tym razem jednak nie mieliśmy żadnych uwag. Naprawdę straż lała tor jednolicie, wszędzie tak samo. Nie doszło do sytuacji, w której zalewane byłoby któreś miejsce, a wielokrotnie w przypadku straży pożarnej było bardzo trudno opanować jakiś tor. Tutaj zatem nie doszukiwałbym się żadnych podtekstów.

– Pozytywnym akcentem była wspomniana postawa Przemka Koniecznego, który w kolejnym już meczu odniósł dwa biegowe zwycięstwa i to bardzo dobry wynik tego zawodnika.
 – Ten występ cieszy, bo to są bardzo cenne punkty, zwłaszcza na wyjazdach. Kolejny bieg młodzieżowy był wygrany przez nas 4:2, później znowu Przemek miał dobry wyścig. Ten chłopak robi postępy i oby tak dalej.

– Były też jednak mankamenty – Daniel Kaczmarek po dobrej postawie na Łotwie dwa razy przyjechał ostatni. Został zmieniony przez Michała Gruchalskiego, który również nie zdobył punktu w dwóch biegach. Nie ujmując niczego rywalom, ale zawodnicy Unii przegrywali nawet z młodzieżowcami Polonii.
 – Widzieliśmy, że Daniel miał już jakieś problemy na próbie toru. Podejrzewam, że to w jakiś sposób na niego wpłynęło. Nie wiem, czy udało się do końca usunąć problem, bo to raczej nie była usterka silnika, tylko ewentualnie coś z prądami lub jeszcze coś innego. Na pewno to wybiło go w jakiś sposób z rytmu. Nie jechał tak, jak na niego liczyliśmy, a przecież tej formy nie zgubił nagle po dwóch dniach od meczu w Daugavpils. To było inne spotkanie, inne warunki torowe i przeciwnik. Tak po prostu wyszło.

– A w czym tkwił problem, jeśli chodzi o Michała Gruchalskiego?
 – Ostatnio widzimy, że jest on w jakimś dołku sprzętowym i to nie jest ten Michał, który był jeszcze miesiąc temu. On też jest świadom tego, że ta jego jazda nie jest taka, jaką potrafi prezentować. Michał jest znakomitym „startowcem”, a tym razem te jego wyjścia spod taśmy nie były aż tak dobre. Liczymy jednak na to, że jeszcze coś w końcówce sezonu pokaże.

– Kolejny pojedynek to trzeci wyjazd z rzędu. W sobotę w Toruniu na Motoarenie gospodarzom do postawienia „kropki nad i” i wywalczenia awansu wystarczy zdobycie jednego punktu, a przecież rywale wygrali na wyjeździe różnica niemal trzydziestu „oczek”. Będzie to chyba najcięższy wyjazd. O co zatem Unia pojedzie walczyć na Motoarenę?
 – Pojedziemy zrobić jak najlepszy wynik. Jeśli dobrze pamiętam, tam nikt w tym roku nie zdobył nawet czterdziestu punktów. Tym bardziej rywale będą chcieli osiągnąć podobny rezultat. Podejrzewam, że potem będzie feta z okazji awansu. Ostatnio nieco słabiej jechali oni na wyjazdach, ale u siebie są bardzo mocni. Na pewno przeciwnicy będą zdecydowanym faworytem, ale my chcemy pojechać jak najlepiej. Dla nas to spotkanie praktycznie stanowi możliwość dodatkowej jazdy dla zawodników. Bardzo ważny będzie jednak mecz w ostatniej kolejce z Wybrzeżem Gdańsk. On zadecyduje, które miejsce zajmiemy, a chcielibyśmy znaleźć się w pierwszej czwórce na koniec sezonu.

– Dziękuję za rozmowę.
 – Również dziękuję.

Sponsorzy i partnerzy

grupa-azoty

saletrosanNOXY

ewinner

wesbudalcapone

wia-lanwamexsamrozkwitnad-stawkiemmrowkampgk-1krystankluzahektordunajecdekercezarcarsprintarkanagriaRigatoniMATBUDGaleria TarnoviaTarnowska TV HD

rehamedica
budpolLotto
Frukt

Tarnów

mis-serwis-techniczny

eska

 

 

 

 

Firma Remontowo Budowlana Rafał Nytko

Ogrody Aurora

 

Wykonanie strony Internetowej z przez Agencję Marketingową AdVIST