PGE Ekstraliga
Oficjalny serwis Unii Tarnów ŻSSA

Rafał Haj – przyjaciel Grega Hancocka

01/13 0:00:00
Redakcja

Od 2002 roku bardzo ważną osobą w teamie Grega Hancocka jest Rafał Haj, który jest nie tylko mechanikiem, ale także przyjacielem Amerykanina. Obaj poznali się podczas startów byłego Mistrza Świata we Wrocławiu, gdzie swoich sił próbował także Rafał Haj.

Wrocławianin reprezentował barwy macierzystego klubu przez trzy sezony od 1996 do 1998, później po roku zdobywał punkty dla drużyny z Łodzi i Krakowa. W przeszłości był brązowym medalistą MMPPK, dwukrotnym finalistą Brązowego Kasku i finalistą turniejów o Srebrny i Złoty Kask. Jego kariera żużlowa nie potoczyła się jednak tak jakby oczekiwał. Rafał Haj postanowił jednak pozostać przy czarnym sporcie, jako mechanik. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę.

W podobnym czasie starty na żużlu rozpoczynał Krzysztof Cegielski. – Rafała znam od lat. Można powiedzieć, że razem zaczynaliśmy przygodę z żużlem. Jeździliśmy często w turniejach zaplecza kadry juniorów. On zawsze występował wspólnie z Bartkiem Bardeckim, który pierwsze kroki również stawiał we wrocławskim klubie. Obaj byli dużymi nadziejami, ale kariera Rafała się zatrzymała. Kiedy spoglądam jednak na to z perspektywy czasu, to uważam, że dobrze się stało. Świetnie wychodzi mu to, co robi teraz. Z boku jego praca wygląda bardzo poważnie i robi wrażenie. Współpracuje przecież z zawodnikiem, który doszedł z nim do tytułu mistrza świata. Rafał Haj w teamie Grega Hancocka odgrywa najważniejszą rolę. Ma duży wkład w sukcesy Amerykanina – podkreślił były żużlowiec.

Drogi Rafała Haja i Grega Hancocka skrzyżowały się w 2002 roku, kiedy Amerykanin reprezentował barwy WTS-u Wrocław, a trenerem tego zespołu był Marek Cieślak. – Przez rok pracowałem u Roberta Dadosa. Później pojawiła się propozycja od Grega. Na pierwsze zawody pojechałem z nim na Grand Prix do Pragi. O ile dobrze pamiętam, to polecił mnie wtedy Marek Cieślak – wspomina Rafał Haj.

Obecny trener Jaskółek tak wspomina początki współpracy Hancocka i Haja. – Greg miał wtedy problemy ze swoim australijskim mechanikiem. Facet był trochę niesłowny, bo zdarzyło się tak, że zawodnik był na stadionie, a mechanik z motocyklami nie wiadomo gdzie. Rafał Haj pracował wtedy akurat u Roberta Dadosa, ale można powiedzieć, że się rozchodzili i za moment byłby bez pracy. Powiedziałem Gregowi, że jest chłopak, który może mu pomóc. Greg go przyjął. Od tego ich wspólna droga się zaczęła – wspomina Marek Cieślak.

Początki współpracy obu Panów nie były jednak łatwe. – Pamiętam pierwszą przygodę, jak Rafał zapomniał Gregowi nalać oleju do silnika. W rezultacie silnik zatarł się na próbie toru. Reakcja Grega? Nie odezwał się słowem. Kazał przygotować do jazdy drugi motor. Pamiętam, że Rafał był cały nieprzytomny ze strachu. Ale Greg jak to Greg. Uznał, że stało się i koniec. Dobrze, że to trwa, bo dostał nie tylko dobrego mechanika, ale i przyjaciela. To jest współpraca, która cechuje się tym, że oni są ze sobą cały czas. Muszą się lubić, skoro ze sobą tyle wytrzymują. Nie ma innej opcji – wspomina Marek Cieślak.

Jak podkreśla Rafał Haj obaj z Gregiem Hancockiem traktują się jak przyjaciele. – Nie traktujemy się na zasadach pracodawca – pracownik. Jesteśmy przyjaciółmi. To już trwa tyle lat, że inaczej po prostu być nie może. To nie działa w kategoriach, że pracownik przychodzi do pracy, a szef każe – podkreśla.

Gdyby jednak podejść do tego czysto zawodowo, to lepszego szefa niż Greg nie można sobie wyobrazić. Życzyłbym każdemu takiego pracodawcy. Nie ma krzyków, nie ma problemów i cwaniakowania. To jest naprawdę bardzo pozytywna postać, którą zresztą właśnie tak odbierają kibice. Kiedy dochodzi do stresujących sytuacji, to Greg dusi to w sobie. Takie rzeczy nie wychodzą na zewnątrz. Nie ma w zwyczaju wyżywania się na ludziach. Na początku naszej współpracy byłem odpowiedzialny w teamie Grega za ligę polską i angielską. Jeździłem również na turnieje Grand Prix, ale nie na wszystkie. Głównie były to turnieje, które odbywały się na terenie naszego kraju –wspomina Rafał Haj.

Obecnie mechanik Grega Hancocka jest jednocześnie najważniejszą osobą w jego teamie. Podkreśla to wiele osób ze środowiska żużlowego. Amerykanin ma do niego duże zaufanie i w praktyce to jemu powierza rozmowy kontraktowe z polskimi klubami. – Rafał już jakiś czas temu przejął w teamie Grega ten obowiązek. To jest jednak w Polsce coś normalnego. Większość mechaników zajmuje się tą działkę i to oni targują się z klubami. Powiem szczerze, że czasami potrafią być bardziej zdeterminowani w negocjacjach niż sami żużlowcy – mówi Marek Cieślak.

Rafał Haj opowiada również jak wygląda podział obowiązków w teamie Amerykanina. – Dziś podział obowiązków wygląda trochę inaczej niż na początku naszej drogi. Odpowiadam za wszystkie Grand Prix. Jest też z nami Bogdan Spólny i razem zajmujemy się wszystkim, co jest związane z motocyklami i wyjazdami. Jesteśmy również z Gregiem praktycznie na zawodach we wszystkich ligach. Nie ma znaczenia, czy to Polska czy też Dania. Teraz jest nam nieco łatwiej, bo od ubiegłego roku doszedł jeszcze jeden mechanik Travis McGowan, który siedzi cały czas w Szwecji. Można więc powiedzieć, że została nam liga w naszym kraju i Grand Prix – wyjaśnia.

Wrocławianin zajmuje się kontraktami Grega Hancocka. – Pomagam też Gregowi w kontraktach w Polsce. Mamy oczywiście także prawnika, który ma w tych kwestiach wiele do powiedzenia. Jest również Richard Child, który odpowiada za hotele, kwestie papierkowe czy regulaminy obowiązujące podczas cyklu Grand Prix. Więcej ludzi w teamie Grega nie ma – podkreśla Rafał Haj.

Fenomen teamu Amerykanina zauważa Krzysztof Cegielski. – Rzadko zdarza się, że mechanik i zawodnik są tak długo razem. Nie znam zbyt wielu takich przypadków w środowisku żużlowym. To potwierdza tylko, że spotkały się naprawdę dobre charaktery. Greg potrafi docenić pracę chłopaków, którzy mu pomagają na co dzień. Ich działania dają owoce i zawodnik nie musi się o zbyt wiele kwestii martwić. Wszystko w jego teamie jest dobrze zorganizowane. To widać od dłuższego czasu, podobnie jak przyjacielskie stosunki pomiędzy członkami jego teamu – zwraca uwagę Krzysztof Cegielski.

Greg Hancock podczas współpracy z Rafałem Hajem zdobył w cyklu Grand Prix wszystkie medale. Pierwszy wywalczyli wspólnie w 2004 roku, kiedy Amerykanin stanął na najniższym stopniu podium. – Pamiętam Grand Prix, które wygrał wtedy w Cardiff. To był nasz pierwszy wspólny wielki sukces. Później udało się zająć w klasyfikacji generalnej trzecie miejsce. To było naprawdę coś wspaniałego – wspomina Rafał Haj.

Doskonałym zwieńczeniem wieloletniej współpracy duetu HajHancock był rok 2011. Wtedy Amerykanin po raz drugi w karierze został Indywidualnym Mistrzem Świata. – Bardzo chcieliśmy, żeby Greg wrócił na szczyt. W końcu się udało. Pamiętam ten ostatni turniej w Gorzowie. To są naprawdę piękne wspomnienia. W poprzednich latach zawsze nam czegoś brakowało. Towarzyszył nam też duży pech, ale w 2011 roku w końcu dopięliśmy swego – podkreślił Rafał Haj.

Przyjaciel zawodnika Unii Tarnów opowiada o przygotowaniach Amerykanina do sezonu. – Nie gadamy o tym godzinami. Każdy z nas jednak wie, o co chce jechać Greg. On wciąż myśli o tym, żeby ponownie zostać mistrzem świata. Pracujemy ciężko, jako team, żeby tak się stało. Przygotowania do nowego sezonu już ruszyły. Z Bogdanem Spólnym pracujemy nad motocyklami Grega na ten rok. Chcemy zrobić od podstaw pięć nowych motorów. Prace trwają i Greg będzie na pewno przygotowany. Jedziemy o złoto – zakończył Rafał Haj.

Sponsorzy i partnerzy

grupa-azoty

saletrosanazoty-starttyskie

wesbudalcapone

wia-lanwamexszarkowiczsamrozkwitnad-stawkiemmrowkampgk-1megaellombardkrystankluzahektordunajecdetailkingdekercezarcarsprintbolarusarkanankopolagriaRigatoniZMTAdVIST.PLWEBVIST Agencja Interaktywna - projektowanie stronMATBUDKARMOTCINEMA 3DWELDINGGaleria TarnoviaTarnowska TV HDKLICH

rehamedica
budpolLottoToskana
Frukt
Extreme Hobby
Tarnów
ngine
mis-serwis-techniczny

Partnerzy medialni
eska
Sponsorzy rozgrywek
pge-ekstraliga
Wykonanie strony Internetowej z przez