Specjalnie dla strony www.unia.tarnow.pl junior tarnowskich Jaskółek – Kacper Gomólski odpowie na kilka pytań. Zapraszamy do lektury.
Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z żużlem?
-W wieku dziecięciu lat pierwszy raz wsiadłem na motocykl żużlowy. Bardzo mi się to spodobało i od tamtej pory do dnia dzisiejszego jeżdżę cały czas.
Czy Twój brat zainspirował Cię do tego, aby jeździć na żużlu, czy sam wpadłeś na ten pomysł?
-W mojej rodzinie na żużlu jeździł tata, a także brat. Nie chciałem być gorszy i także spróbowałem swoich sił w tym sporcie.
Co ma wpływ na Twoje dobre wyniki, które osiągasz na żużlu?
-Szczerze mówiąc, to sam nie wiem. Na pewno duży wpływ mają moi rodzice, a także mechanicy. Oprócz tego dużą role odgrywają oczywiście silniki, które w tym roku mam z Danii.
Jak przygotowujesz się do meczów?
-W trakcie sezonu dużo czasu spędzam jeżdżąc na rowerze. To mnie relaksuje przed meczami. Kiedy mamy trening na torze staram się tak ustawić motocykl, żeby „skleić go” z torem.
Podobają Ci się tarnowscy Kibice? Czy czujesz ich wsparcie?
-Oczywiście. Bardzo podoba mi się w tarnowskich Kibicach to, że tak licznie przychodzą na mecze i bardzo głośno nas dopingują. Fajnie, że są z nami na wyjazdach, tak jak na przykład ostatnio w Lesznie. Pomimo tego, że nie było ich dużo dali radę i ich doping było słychać w parku maszyn.
Czy w tarnowskiej drużynie brakuje dobrej atmosfery?
-Nie ma takiej opcji! Jesteśmy bardzo zgraną ekipą.
Czy to, że jesteś żużlowcem odbija się na Twoim życiu prywatnym?
-Czasami tak. Mi to jednak nie przeszkadza.
Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie związane z żużlem?
-Niewątpliwie jest to zdobycie Drużynowego Mistrzostwa Polski w ubiegłym roku. Temu wydarzeniu towarzyszyła naprawdę niesamowita atmosfera!
Pamiętasz jakąś najbardziej niebezpieczną sytuację na torze z Twoim udziałem?
-Na pewno było kilka takich sytuacji, ale nie z mojej winy. Faktem jest, że kiedyś jeździłem „ostro”, ale od tego czasu dużo się nauczyłem i już wiem jak zachować się fair-play.
W swoim niewątpliwie napiętym grafiku znajdujesz czas dla najbliższych?
-Kiedy jeździłem w Anglii z wolnym czasem było naprawdę ciężko. Teraz natomiast jest go trochę więcej także zawsze staram się znaleźć go dla najbliższych.
Bycie żużlowcem traktujesz jako swoją pracę czy bardziej jako hobby?
-Trochę jako hobby, ale też jako pracę. Najbardziej chcę jednak bawić się tą jazdą.
Czy bycie żużlowcem czegoś Cię nauczyło?
-Tak, bardzo wielu rzeczy. Trzeba jednak pamiętać, że przecież wszyscy uczymy się przez całe życie.
Jaką zasadą kierujesz się w życiu?
-Moja zasada to: „No risk no fun”.
Zostanie żużlowcem wymagało jakiś wyrzeczeń?
-Na szczęście nie.
Jaki żużlowiec jest Twoim idolem?
-Niewątpliwie jest to Jason Crump.
Jakie jest Twoje największe marzenie?
-Moje marzenie jest takie, jak każdego innego żużlowca: zostać mistrzem świata!
Masz już jakieś plany na wakacje?
-Jak na razie nie mam żadnych planów. Po sezonie na pewno coś wymyślę.
Czy żałujesz decyzji pozostania w Tarnowie?
-Nie. Myślę, że podpisując kontrakt w Tarnowie dobrze trafiłem. Jest tutaj trener Marek Cieślak, a także super chłopaki.
Czy uważasz, że Unia Tarnów ma szanse na powtórzenie zeszłorocznego zwycięstwa i obroni tytuł Drużynowego Mistrza Polski?
-Na pewno będzie bardzo ciężko. My natomiast obiecujemy, że się nie poddamy i będziemy walczyć do samego końca!
Rozmawiała: Sylwia Juszkiewicz oraz Ola Sępek