Oficjalny serwis Unii Tarnów ŻSSA

Wiktor Kułakow: „Wszystko co zarabiam inwestuję w sprzęt”

06/13/2019 13:15:59
Przemysław Frączek

– Przemysław Frączek: Wiktor, przy Twoim nazwisku w programie 11+1, do tego zapewniłeś z Peterem zwycięstwo w ostatnim biegu, a tutaj z boku słyszę, że nie jesteś do końca zadowolony ze swojej postawy.

– Wiktor Kułakow: Wiadomo, że chciałbym zdobyć 15 punktów, ale to nie zawsze wychodzi. Peter był dziś bardzo szybki. Nie bez znaczenia jest też to, że ma ogromne doświadczenie. Pytam go o wiele rzeczy, a on mi podpowiada. Mecz zwyciężyliśmy, ale dopiero w ostatnim biegu. Na pewno chcielibyśmy, żeby ta przewaga była większa i była wypracowywana wcześniej, już gdzieś w połowie meczu. Ja miałem dziś takie lekkie wahania, ale to w zasadzie był jeden bieg gdzie nic nie mogłem zrobić. Nie było też dziś za dużo mijanek. W zasadzie tylko Peter po lekko przegranym starcie wyprzedzał rywali. W tym biegu, który przegrałem na 1-5 rywale mnie nieco zaskoczyli, a na dystansie nie mogłem nic zrobić, bo niosła zewnętrzna, a rywale jechali właśnie tą ścieżką.

– PF: Czy w tym najważniejszym 15 biegu pomogło Ci to jak Peter rozegrał pierwszy wiraż czy miałeś swój pomysł i odpowiednią prędkość na taki manewr jaki wykonałeś?

– WK: W 15 biegu miałem swój pomysł na jazdę, ale trochę nie wyszedł mi start. Można trochę powiedzieć, że nie mamy w tym sezonie tak do końca tego atutu własnego toru. Nie jest do końca tak jak było to np. rok temu, gdzie na mecz stawiało się to co jechało na treningu i wszystko pasowało. Teraz musimy wkładać dużo więcej pracy w te motocykle żeby były one szybkie.

– PF: Ten tor aż tak bardzo różni się od tego sprzed roku?

– WK: Nie, ten tor nie jest całkiem inny. W tym roku mamy bardzo zmienną pogodę. Dopiero było chłodno i mokro, teraz nagle są już upały. W jednym biegu staję na najgorszym polu startowym i wygrywam, a za chwilę na teoretycznie najlepszym, przegrywam start i chłopaki zakładają mnie w pierwszym wirażu.

– PF: Zanim zapytam Cię o wynik z eliminacji do Grand Prix, opowiedz nieco o problemach, jakie miałeś żeby dotrzeć na czas do Tarnowa.

– WK: Przed meczem w Tarnowie praktycznie w ogóle nie spałem. Miałem zaplanowany lot do Amsterdamu, tam przesiadka i lot do Krakowa. Wszystko tak, żebym mógł trochę odpocząć. Od innych chłopaków dowiedziałem się, że ten pierwszy lot jest opóźniony i mogę nie zdążyć na przesiadkę. Zaczęliśmy szybko szukać alternatywy. Znaleźliśmy lot z Paryża, ale trzeba było najpierw przejechać ponad 600 km żeby dotrzeć na lotnisko. Byliśmy tam około 5 rano. W samolocie trochę poleżałem, ale ciężko to nazwać snem.

-PF: Późna pora (godzina 20.00) rozpoczęcia tych zawodów chyba jeszcze bardziej to wszystko utrudniła?

– WK: Tak, pora rozgrywania zawodów to kolejna sprawa. Jedziemy tak daleko, a zawody rozpoczynają się o godzinie 20.00. Gdyby były wcześniej dużo łatwiej byłoby zdążyć. Ja nie mogę tego krytykować, chociaż mamy wolny prawie cały lipiec. Nam niedawno przypadła też długa przerwa w lidze. Dobrze, że miałem zawody w Rosji i Niemczech. Czekam jeszcze na Szwecję, ale tam z kolei mam bardzo wysoki KSM.

– PF: Jak ocenisz same zawody we Francji? Do awansu zabrakło naprawdę niewiele.

– WK: Trochę szkoda tych zawodów, bo zabrakło niewiele. Po pierwsze zabrakło odpowiedniego silnika na taki długi tor. Wylosowałem też taki numer startowy, że z teoretycznie słabszymi zawodnikami miałem wewnętrzne pola startowe, a z kolei z tymi lepszymi słabsze, zewnętrzne. Oczywiście nie mówię tego żeby się usprawiedliwiać. Cieszę się, że zawody objechałem bez kontuzji. Progres myślę, że jest. Jakieś tam lekkie zawahanie jeszcze też jest obecne. Cały czerwiec mam bardzo obfity w zawody.

– PF: Dla Ciebie to chyba dobrze, bo często mówisz, że lubisz kiedy jest dużo startów i potrzebujesz ich żeby być w optymalnej formie.

– WK: Tak, ja generalnie lubię jak jest dużo startów, zawsze to powtarzałem. Bardziej mam na myśli problemy logistyczne. Nawet patrząc na te zawody we Francji. Gdybym miał ten sprzęt, na którym jeżdżę w Tarnowie, mogłoby być inaczej. Ale nie ma szans przetransportować sprzętu tyle kilometrów w tak krótkim czasie.

– PF: Logistyka nie dość, że ciężka do zaplanowania to jest jeszcze kosztowna.

– WK: Muszę przyznać, że nie mam wielu sponsorów.  Wszystko co zarabiam inwestuję w sprzęt. Bardzo bym chciał, żeby może jakiś sponsor indywidualny w Tarnowie mi jakoś pomógł. Tak to pozostają lokalne firmy no i moje zarobione pieniądze. Do Francji zabrałem jeden swój motocykl, a drugi dostarczył mi Mariusz Puszakowski. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Takie wyjazdy są bardzo kosztowne, a w takich zawodach się praktycznie nic nie zarabia. To jest bardziej jazda o prestiż. Może wiecie, może nie, ale nasza federacja też nam nic nie pomaga. Nawet plastronów nam nie dali. Kocham swój kraj, tam się urodziłem i chcę go reprezentować, więc nie patrząc na koszty po prostu musiałem tam pojechać. Dobrze, że Polacy pomagają, jeden z nich pożyczył mi drugiego busa, tak żeby jeden z mechaników mógł być tam, a drugi tu w Tarnowie. Chciałem też podziękować klubowi oraz Głównemu Partnerowi Grupie Azoty. Może znajdzie się jakiś sponsor gdybym został na kolejny sezon w drużynie. Jeszcze nie wiadomo jak to będzie, ale ja się naprawdę dobrze tutaj czuję i mam nadzieję, że klub też będzie zadowolony z mojej dyspozycji.

– PF: Kiedy patrzysz jak w Grand Prix radzą sobie Emil Sajfutdinow czy Artem Laguta to widzisz siebie za jakiś czas w takiej stawce?

– WK: Na ten moment jeszcze daleka droga przede mną żeby się tam ewentualnie znaleźć. Chciałbym osiągnąć najpierw stabilizację. Na takiej zasadzie że jak klub na mnie liczy, to żebym zawsze zrobił dwucyfrowy wynik. Na razie ta forma ma jeszcze wahania.

– PF: Pytam dlatego ponieważ z roku na rok osiągasz widoczny progres.

– WK: Nie chciałbym przesadzać, ten rozwój nie jest aż taki duży. Na pewno chciałbym jeszcze większy. Chciałbym przede wszystkim jeździć bez kontuzji. Może kiedyś w przyszłości z Tarnowem wrócimy do Ekstraligi. Ale to długa droga. Ta I liga… zresztą sami widzicie, też jest bardzo wymagająca. Każdy bieg jest ciężki. Czasami nawet w Ekstralidze nie było takich biegów jakie tutaj są.

– PF: Życzę Ci zatem dalszego rozwoju i mam nadzieję, że uda się budować bazę sponsorską również tutaj w Tarnowie. Dziękuję za rozmowę.

– WK: Dziękuję bardzo.

Fot.1 Wiktor Kułakow wspólnie z Peterem Ljungiem w ostatnim biegu zawodów zapewnili zwycięstwo tarnowskim Jaskółkom.

Sponsorzy i partnerzy

grupa-azoty

saletrosanNOXY

tyskie

wesbudalcapone

wia-lanwamexsamrozkwitnad-stawkiemmrowkampgk-1megaelkrystankluzahektordunajecdekercezarcarsprintarkanankopolagriaRigatoniMATBUDKARMOTCINEMA 3DGaleria TarnoviaTarnowska TV HDKLICH

rehamedica
budpolLotto
Frukt

Tarnów

mis-serwis-techniczny

eska

AMS Iveco

Hyundai Karmot

Fundacja u Górala

Centrum Sztuki Mościce

Firma Remontowo Budowlana Rafał Nytko

Ogrody Aurora

 

Wykonanie strony Internetowej z przez Agencję Marketingową AdVIST