PGE Ekstraliga
Oficjalny serwis Unii Tarnów ŻSSA

Michał Nowiński: „Czeka mnie długa droga w dojściu do pełni sił”

09/08 11:33:07
Przemysław Frączek

29 sierpnia 2017 roku podczas zawodów o DMPJ w Rybniku w wyścigu 19 doszło do bardzo groźnego upadku z udziałem Michała Nowińskiego i Sebastiana Niedźwiedzia. Niestety obaj zawodnicy odnieśli poważne urazy. Dziś Michał Nowiński opowiada nam o tamtym feralnym dniu oraz o tym jak radzi sobie z kontuzją i jakie są rokowania co do powrotu do zdrowia

Przemysław Frączek: Witaj Michał. Od wypadku minął nieco ponad tydzień. Powiedz jak wygląda na dzień dzisiejszy stan Twojego zdrowia oraz jak przebiega proces leczenia.

Michał Nowiński: Czuję się dobrze chociaż wszystko mnie boli. Odczuwam fizyczne skutki upadku, ale muszę przyznać, że psychicznie czuję się naprawdę dobrze. Obecnie mój dzień to przede wszystkim rehabilitacja. Rano udaję się do placówki rehabilitacyjnej „Rehamedica”. Przechodzę tam serię zabiegów i ćwiczeń, a resztę dnia spędzam w domu, gdyż na wiele rzeczy nie mogę sobie jeszcze pozwolić.

PF: Czy rozmawiałeś z lekarzami o tym, jak długo może potrwać aż dojdziesz do pełni zdrowia?

– MN: Tak. W przyszłym tygodniu ściągam szynę z palca wskazującego i od razu zaczynam rehabilitację. Zdecydowanie bardziej skomplikowana sprawa jest z kręgosłupem, ponieważ będę musiał chodzić w kołnierzu minimum 3 miesiące, a to jest tak naprawdę optymistyczna wersja. Jestem tego świadomy, że czeka mnie długa droga nim dojdę do pełni sił.

PF: Czy Unia Tarnów ŻSSA pomogła Ci w jakiś sposób w zorganizowaniu leczenia?

MN: Oczywiście. Od razu po wypadku otrzymywałem telefony o stan mojego zdrowia oraz zapytania o to jak mogą mi pomoc. Klub zapewnił mi transport karetką w piątek z Rybnika do domu, do Tarnowa.  Czuję duże wsparcie ze strony klubu i wiem, że cały czas mogę na nie liczyć.

PF: Z opisu zdarzenia wynika, że nie było tam Twojej winy. Powiedz, czy pamiętasz jak doszło do tego pechowego wypadku?

MN: Na szczęście nic nie pamiętam z tego wypadku. To chyba dobrze, ponieważ wszyscy mówili, że wyglądało to bardzo brzydko i większość osób nawet nie chce o tym rozmawiać, aby nie przypominać sobie i mi o tym wypadku. Wiem, że jechałem na prowadzeniu, więc nie mogło być tam mojej winy. Z jakiegoś powodu Sebastian wjechał mi w koło, a potem uderzyłem o tor, a następnie w bandę. To udało mi się dowiedzieć od mojego mechanika, gdyż bezpośrednio po upadku na chwilę straciłem świadomość.

PF: Niestety, sezon dla Ciebie już się skończył. Czy zastanawiałeś się już co dalej z Twoją sportową przyszłością?

MN: Dokładnie, na moje nieszczęście sezon się skończył i to w najważniejszej jego części. Na razie chcę dojść do pełni zdrowia. Wiadomo już jednak, że nie będzie to szybki proces. Nie chcę podejmować decyzji na szybko. Chciałbym po sezonie usiąść i przemyśleć swoją sytuację. Muszę po prostu rozważyć wszystkie za i przeciw jeśli chodzi o dalszą jazdę. Nie będzie to na pewno łatwa decyzja, gdyż generalnie chciałbym dalej kontynuować karierę. Teraz jako senior załapać się gdzieś do składu w niższej lidze i cały czas się rozwijać. Muszę to jednak wszystko dobrze przemyśleć.

– PF: Mimo sporych trudności pokazałeś solidarność z drużyną i pojawiłeś się w parku maszyn podczas ostatniego meczu. Wiem ze wołałbyś walczyć na torze, ale powiedz, jak Twoim zdaniem wyglądają szanse Jaskółek w pojedynku z Gdańskiem?

– MN: Cały czas czuję się częścią tej wspaniałej drużyny, z którą mamy od początku sezonu jasny cel. Oczywiście, że wolałbym siedzieć na motocyklu i rywalizować na torze o punkty, a nie siedzieć na trybunach i leczyć kontuzję. Na pewno mamy szanse z Gdańskiem, tym bardziej, że już raz jechaliśmy z tą drużyną i to my okazaliśmy się w dwumeczu lepsi. W tym momencie to oni się powinni obawiać nas, a nie my ich. Chcemy awansować do ekstraligi i w tej chwili cel jest jeden: wygrać z Gdańskiem. Ja na pewno będę wspierać kolegów z parku maszyn i mam nadzieję, że wspólnie będziemy się cieszyć z wygranej.

PF: Zauważyłem, choćby podczas ostatniego meczu, że dużo osób podchodzi do Ciebie, pyta o zdrowie i okazuje troskę. To chyba miłe mieć takie wsparcie nie tylko w rodzinie, ale także wśród osób związanych z klubem i kibiców?

– MN: Jak tylko przyjechałem na stadion i wyszedłem z auta to ludzie od razu się zatrzymywali i pytali o zdrowie. Byłem tym naprawdę zdziwiony, bo nie wiedziałem że ludzie tak mnie poznają i interesują się tym co dzieje się ze mną po wypadku. Jeszcze w szpitalu mój telefon nie milkł i co chwile ktoś dzwonił. Przychodziło też bardzo dużo wiadomości z zapytaniami o zdrowie i słowami otuchy. Dużo mi to daje ponieważ podbudowuje mnie to i dodaje sił. Mam wtedy świadomość, że ludzie pamiętają o mnie, że jeździłem i walczyłem dla klubu. To bardzo miłe.

– PF: Dziękuję Ci Michał za rozmowę i od siebie również życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia.

– MN: Również dziękuję zarówno za życzenia jak i za rozmowę.

 

Sponsorzy i partnerzy

grupa-azoty

saletrosanazoty-starttyskie

wesbudalcapone

wia-lanwamexszarkowiczsamrozkwitnad-stawkiemmrowkampgk-1megaellombardkrystankluzahektordunajecdetailkingdekercezarcarsprintbolarusarkanankopolagriaRigatoniZMTAdVIST.PLWEBVIST Agencja Interaktywna - projektowanie stronMATBUDKARMOTCINEMA 3DWELDINGGaleria TarnoviaTarnowska TV HDKLICH

rehamedica
budpolLottoToskana
Frukt
Extreme Hobby
Tarnów
ngine
mis-serwis-techniczny

Partnerzy medialni
eskasportowefakty
Sponsorzy rozgrywek
pge-ekstraliga
Wykonanie strony Internetowej z przez