– Marko, mówię teraz z pamięci, ale to był chyba Twój najlepszy występ na torze w Tarnowie.
– Tak, to był rzeczywiście chyba mój najlepszy mecz tutaj.
– Rozumiem, że jesteś z tego wyniku bardzo zadowolony, tym bardziej, że oprócz świetnego wyniku byłeś dziś bardzo szybki na torze.
– Było bardzo dobrze. Fajnie się zaczęło, fajnie się skończyło. Delikatne błędy się jeszcze pojawiły, więc wiem nad czym jeszcze muszę popracować. Ogólnie jestem jednak bardzo zadowolony. Dobrze spasowany sprzęt, dobry wynik, mecz wygrany. Teraz trzeba się cieszyć, a jutro zaczynamy nowy dzień i nową pracę.
– Jak sam wspominałeś byłeś bardzo dobrze spasowany, mimo że to był pierwszy mecz na domowym torze, a mamy końcówkę maja. Czy Ty pamiętasz żebyś kiedykolwiek tak późno zaczynał sezon na domowym torze?
– Nie pamiętam kiedy rozpocząłem w tamtym roku, ale później dołączyłem do drużyny. Ale rzeczywiście ten start u siebie w maju to jest trochę za późno. Pojechaliśmy dwa mecze wyjazdowe, a tutaj w Tarnowie dwukrotnie nie udało nam się pojechać przez pogodę.
– Dzisiejsza wygrana jest chyba dla Was też takim mocnym oddechem, bo drużyna zbudowana została na awans, a dwa pierwsze mecze nie poszły po Waszej myśli. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że były to chyba dwa najtrudniejsze wyjazdy w tej lidze.
– Generalnie to każda drużyna w tej lidze jest dobrze przygotowana. Jadąc u siebie ma atut własnego toru. Na wyjazdach zawsze jedzie się, może nie ciężej, ale nie można tam zlekceważyć przeciwnika, bo każda drużyna chce wygrywać i awansować wyżej.
– Powiedz Marko czy Ty śledzisz pojedynki bokserskie? Pytam dlatego, że wczoraj (w nocy z piątku na sobotę – dop.) Twój rodak Ołeksandr Usyk został Mistrzem Świata wagi ciężkiej.
– Tak, bardzo się cieszę wspólnie z nim. Niestety samej walki nie oglądałem, bo była dość późno, a ja musiałem przygotować się do swojego meczu, więc położyłem się wcześniej spać. Rano jednak przeglądałem telefon i sprawdziłem, że wygrał. Tak naprawdę mógł to chyba zrobić już wcześniej, bo serią mocnych ciosów zamroczył rywala, ale tam wkroczył sędzia i nie pozwolił dokończyć tej akcji. Wygrał jednak na pełnym dystansie, po 12 rundach i też się z tego bardzo cieszę.
– To musi być fajne uczucie, kiedy rodak wygrywa tak ważne trofeum?
– Oczywiście, zawsze jest fajnie kiedy nasi rodacy wygrywają zawody w różnych sportach. Teraz mamy jeszcze taki czas, że jeszcze przyjemniej czyta się o takich rzeczach jeśli chodzi o moich rodaków, oby takich sukcesów było jak najwięcej.
– Niedawno zmarł Andriej Kudriaszow. Powiedz mi czy jak Wy startujecie to jest gdzieś tam z tyłu głowy, że właśnie odszedł taki młody zawodnik, z którym jeszcze niedawno ścigaliście się na torze?
– Ciężko tak nawet coś powiedzieć na ten temat. Każdy jest człowiekiem i każdy chce żyć i coś osiągnąć. Bardzo współczuję, ale życie musi toczyć się dalej. Na Ukrainie też ginie bardzo dużo młodych ludzi, wszyscy wiedzą dlaczego. To jest przykre i smutne niestety. To chyba wszystko co mogę teraz powiedzieć.
Rozmawiał: Przemysław Frączek




















































































